W sezonie wiosennym rozegraliśmy prawie 500 meczów tenisowych na wielu warszawskich kortach. Oto garść spostrzeżeń, które być może okażą się praktycznymi wskazówkami dla tenisistów amatorów. Po cichu liczymy, że nasze uwagi zainspirują niektórych zarządców kortów.

1. SOLEC. Rezerwacja kortów możliwa jest maksymalnie z dwudniowym wyprzedzeniem. Nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego. Jakiś przesąd? W każdym razie nie próbuj negocjacji z blond recepcjonistką!

2. SPÓJNIA GÓRNA. Korty przyjazne grze po linii. Z premedytacją nie używają tam bocznych słupków. Nota bene tamtejsze siatki do zamiatania kortów, składające się wyłącznie z deski poprzecznej, z poszarpanymi ogryzkami materiału, zasługują na odrębny wpis.

3. DESKI. Skoro mowa o deskach na Spójni to nie można pominąć zasłużonego klubu z drewnem w nazwie. Jak na złość jednak nie ma do czego się przyczepić. Do niedawna klub dzielił klientów na tenisowych brudasów z mączki i na elegantów ze squasha. Tylko tym drugim przysługiwał prysznic w nowym budynku klubowym, podczas gdy pomarańczowa stonka kąpała się w oddzielnej szatni o standardzie bełchatowskiego hotelu robotniczego. Segregacja nadal istnieje, prestiżowe łazienki są „Nur fuer Beton”, ale mącznym wreszcie odremontowano prysznice. I had a dream…

4. LEGIA. Jeśli w sezonie letnim chcesz grać pod balonem przy włączonym świetle to do standardowej ceny musisz dopłacić 5 zł za godzinę. Ekologia, głupcze!

5. SOLEC. Rezerwując telefonicznie kort na Powiślu nie zapomnij dodać, że chcesz grać w tenisa ziemnego. W przeciwnym razie czeka na ciebie „kort do ping ponga”. Taka pomyłka naprawdę boli gdy pojawiasz się w krótkich spodenkach na recepcji i trudną sytuację musisz jakoś wytłumaczyć partnerowi. Nie licz na wsparcie blond recepcjonistki.

6. AGRYKOLA. Ile kosztuje wynajęcie korytarza? 10 zł. O tyle bowiem trzeba zapłacić więcej za kort jeśli planujecie zagrać w debla. Podpowiedź: biuro pani kortowej znajduje się w nieoczywistej odległości ¾ papierosa Marlboro 100 od kortów, więc w pierwszej kolejności warto tam się udać, aby zweryfikować uprawnienia do gry i pobrać klucz.

7. SPÓJNIA DOLNA. Jednogłośny zwycięzca w kategorii „Szatnia Roku”. Każdy naczelnik zakładu karnego w Polsce powinien odwiedzić to miejsce, aby zobaczyć jak niegdyś wyglądały karcery (w polskich więzieniach nie stosuje się już tej kary).

8. SPÓJNIA DOLNA. Zamknijmy temat Spójni na dobre. Zwykle w tenisie spory między graczami dotyczą tego czy piłka odbiła się w korcie czy nie. Spójnia Dolna daje więcej opcji. Zawodnicy mogą dyskutować o tym, czy piłka przeleciała nad siatką czy przez „oczko”. Większość tamtejszych siatek ma więcej dziur niż zęby starego Hindusa.

9. SILVA. Zacny ośrodek, ale z drobną usterką. W sezonie zimowym za kortami rozpostarte są siatki, które mają zapobiegać wpadaniu piłek w wilgotne, balonowe zakamarki. Szczelność siatek również nasuwa skojarzenia stomatologiczne osadzone w delcie Gangesu, więc w szczycie sezonu za linią końcową leżakuje niezliczona ilość piłek o różnym stopniu zużycia. I twoja na pewno też!

10. BIEDRONKA & LEGIA. Co w drugiej dekadzie XXI wieku łączy prestiżowy ośrodek tenisowy w centrum Warszawy z siecią dyskontów bez regałów? Łatwizna. Oczywiście brak możliwości płacenia kartą! Niestety, analogia niebawem straci ważność ponieważ Biedronka podjęła przełomową decyzję i od 1 lipca 2014 będzie akceptować karty.